|
|
Szczególne umiłowanie przez lud Matki Bożej w
Obrazie Mirowskim zaczęło zarysowywać się od pierwszych chwil jego
obecności w Pińczowie. Od razu więc po swym tu osiedleniu się w XVII
wieku franciszkanie zaczęli dbać żarliwie o rozbudowywanie i pielęgnowanie
zarysowującego się kultu. Kroniki klasztorne tamtego okresu odnotowywały,
że do klasztoru ściągały rzesze ludzi, którzy składali przed
Obrazem wota dziękczynne i klejnoty w dowód wdzięczności za wysłuchanie
próśb zanoszonych do Maryi i za łaski otrzymywane od Niepokalanej
Matki Mirowskiej. Także i sami zakonnicy, jak się wydaje, czerpali moc
do swej pracy z modlitwy i bliskiej obecności Matki Najświętszej, której
Sanktuarium mieli strzec i opiekować się nim. Historia zdaje się
sugerować, że Obraz Najświętszej Maryi Panny przeznaczony był dla
franciszkanów z Bożej Opatrzności. Gdy bowiem po ponad siedemdziesięciu
latach nieobecności powrócili do Pińczowa, Matka Boża zwana już
Mirowską, słynąca cudami i ściągająca ku sobie rzesze pątników,
oczekiwała ich w swym niedawno przecież całkowicie opuszczonym
Sanktuarium.
Zadomowieni tym razem na dobre w Pińczowie,
franciszkanie–reformaci rozwijali coraz intensywniej kult Obrazu.
Dokumenty notują, że z każdym rokiem wzrastała liczba wiernych
czcicieli, którzy z bliższych i dalszych okolic pielgrzymowali do
Sanktuarium indywidualnie lub w tzw. kompaniach. Pątnicy przybywali po
upragnione łaski i cuda, a także w intencjach dziękczynnych za
otrzymane dobrodziejstwa. Byli wśród nich znaczniejsi obywatele, ale i
wieśniacy, szlachetnie urodzeni i bezdomni żebracy, kapłani i
dostojnicy Kościoła - słowem wszystkie stany. Wielką cześć i
zawierzenie Matce Bożej Mirowskiej potęgowały coraz to liczniejsze łaski
rozdawane Jej hojną ręką.
Można zauważyć, że szczególnie w trudnych
sytuacjach społecznych i narodowych, gdy ponoszono różne klęski,
Matka Boża Mirowska śpieszyła zawsze z niezawodną pomocą. Równocześnie
należy podkreślić, iż kult otaczający wizerunek Maryi wyrażał się
także w uznaniu Jej pośrednictwa w określonych kategoriach potrzeb.
Jest zatem Maryja Mirowska czczona jako Wspomożycielka Rodzin, jako
niosąca pomoc i ratunek w przypadkach bardzo groźnych pożarów, a także
w schorzeniach nóg. Nieprzerwanie zewnętrznym wyrazem wdzięczności
wiernych obdarowanych łaskami były i są wota, często posiadające dużą
wartość materialną. Poświadczenie rozmaitych cudownych interwencji
mających miejsce za sprawą Maryi Pińczowskiej znajdujemy w zapisach
kronikarskich, często szczątkowych, a niejednokrotnie sprawiających
wrażenie opowieści wręcz legendarnych. Nie powinno się ich jednak
lekceważyć, stanowią przecież żywy zapis ludzkich odczuć, świadectwo
konkretnych wydarzeń z przeszłości, udokumentowanie rozwijającego się
samorzutnie i spontanicznie nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny.
W klasztorze od 1687 r. na przestrzeni trzystu już lat spisano około
stu faktów wyraźnej pomocy udzielonej wiernym przez Matkę Bożą
Mirowską. Można jednakże założyć, że tak jak zdarzenia z życia
wspólnoty zakonnej rejestrowano niezbyt regularnie, tak również cuda
i łaski maryjne, uważane tu za zjawisko naturalne, nie zawsze były
odnotowywane, a co za tym idzie przyjąć, że faktyczna ich ilość mogła
być zdecydowanie większa niż ta formalnie zapisana. Przypuszczenie to
potwierdza pojawienie się interwencji zarządu prowincji, mającej
miejsce w pierwszej połowie XVIII w., a dotyczącej ustanowienia
funkcji kronikarzy przy Sanktuariach dla rzetelnego dopełniania obowiązku
rejestrowania cudownych wydarzeń. O wielkim i ciągłym kulcie, o
licznie doznawanych łaskach obok materiału archiwalnego świadczą równocześnie
w sposób w pełni namacalny liczne wota pozostawiane na ołtarzu Matki
Bożej Mirowskiej, poczynając od zwykłych woskowych figurek, świec,
protez składanych tu przez uzdrowionych, cennych materialnie i
artystycznie rozmaitych przedmiotów (serca, tablice, łańcuszki), do
sukienek wykonanych z kosztownych materiałów, korali, często także
ze srebra i złota.
Powracając do samej "Księgi
cudów i łask" wypadnie podkreślić, że od połowy XVIII w.,
a ściślej mówiąc od r. 1764, prowadzona była ona z ogromną gorliwością.
Spisywano w niej osobiste zeznania tych, którzy dostąpili łask
nadzwyczajnych. Podpisy uwierzytelniające relację składali przełożeni
klasztoru i kronikarze.
Ze szczególną nadzieją garnęły się do umiłowanego
Obrazu rzesze przybyszów chroniących się przy kościele i klasztorze
w okresie klęsk żywiołowych, takich jak np. dżuma szalejąca w Pińczowie
w latach 1706-1709. Wierni składali wtedy różne dary, prosząc Maryję
o zachowanie przy życiu, a także dziękując za uzyskanie wielorakich
łask. Cały ołtarz przepełniony był w tym czasie różnymi wotywnymi
przedmiotami, co nie licowało wręcz z przerażającą biedą, jaka
panowała podczas morowego powietrza i zaraz po jego ustaniu. Kierując
się tym właśnie względem, a także ślubem ubóstwa zakonnego, przełożeni
prowincji reformackiej zarządzili w r. 1708, aby w Sanktuariach podległych
prowincji usuwano z ołtarzy nadmiar kosztownych przedmiotów. Nie ma
pewności, czy dary te zdejmowano także i z ołtarza w Pińczowie. W każdym
razie od tamtego czasu dozwolone było przyjmowanie przedmiotów dziękczynnych
co najwyżej ze srebra, z preferowaniem darów w naturze, które
przynosiłyby praktyczną korzyść, a nie tylko ozdabiały ołtarz.
W miarę stałego nasilania się kultu maryjnego w Pińczowie
zaczęto podejmować działania na rzecz popularyzacji wizerunku Matki
Bożej Mirowskiej. Od pierwszej połowy XIX w. wypuszczano więc w obieg
drukowane podobizny Cudownego Obrazu. Wydawane w różnej wielkości,
odbijane były one z miedziorytów Mansfelda i Splindlera, a
rozpowszechniane w postaci reprodukcji wykonywanych na papierze, płótnie,
atłasie, a nawet na płytkach kamiennych. Równocześnie pojawiały się
także malowane kopie XVII-wiecznego wizerunku Maryi, które umieszczano
na ścianach krużganków klasztornych. Jedna z tych kopii, wyobrażająca
Matkę Bożą adorowaną przez zakonników, do dziś znajduje się w chórze
klasztornym. Wykonywano też feretrony z podobizną Cudownego Obrazu, używane
dawniej i współcześnie w czasie procesji. Dla szerzenia w społeczeństwie
polskim wiedzy o kulcie Maryi, rozwijającym się w mirowskim kościele
franciszkańskim, publikowano w "Bibliotece Warszawskiej"
informacyjne artykuły. Z czasem rozgłos, jakim cieszyła się łaskami
słynąca Matka Boża Pińczowska, objął nie tylko ziemie kielecką i
krakowską, ale także i Śląsk.
Bogaty był w Sanktuarium pińczowskim zestaw
uroczystych nabożeństw odprawianych ku czci Matki Bożej. Do najważniejszych
świąt maryjnych należały: Matki Bożej Gromnicznej, Zwiastowania,
Matki Bożej Anielskiej (Porcjunkuli), Matki Bożej Śnieżnej,
Wniebowzięcia, Narodzenia Maryi, oraz Niepokalanego Poczęcia. Świętem
patronalnym, ściągającym do Mirowa największą ilość pielgrzymów
w skali całego roku, obrano dzień 2 lipca, tj. Nawiedzenia św. Elżbiety
przez Maryję. Pątnicy przybywali wtedy z takich pobliskich miejscowości
jak Wolica, Kije, Chmielnik, Działoszyce, Sancygniów, Chroberz, Busko,
Michałów, Skowronno, także ze Stopnicy, skąd przyprowadzani tu byli
przez tamtejszych reformatów, a nawet z terenów Śląska. Obok grup
zorganizowanych pojawiali się pielgrzymi indywidualni. W związku z
obostrzeniami władz carskich, w w. XIX, a zwłaszcza w jego drugiej połowie,
liczba pątników nawiedzających Sanktuarium mirowskie malała, a ich
pochodzenie zawęziło się do najbliższych jedynie okolic Pińczowa.
Odpusty maryjne organizowane były z wielką okazałością.
Kościół dekorowano zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz, a ołtarz
Matki Bożej rzęsiście oświetlony, tonął w kwiatach, kolorowych
ozdobach i drogocennych materiach. Dostęp do samego Obrazu, ograniczony
na co dzień stałą balustradą oddzielającą ołtarz od nawy kościoła,
w okresach odpustowych utrudniany był dodatkowo przez czasowo ustawiane
barierki, chroniące przed niekontrolowanym naporem tłumów. Dopiero po
zakończeniu nabożeństwa wierni mogli przechodzić przed Cudownym
Obrazem, co czynili najczęściej na kolanach, składając przy okazji
przyniesione ze sobą kwiaty i wota. Ludzie zbierali z posadzki płatki
kwiatów lub roślin kunsztownie ozdabiających wizerunek Maryi, które
po zasuszeniu przechowywano w domach, przypisując im lecznicze właściwości.
Prymarię w Sanktuarium Pińczowskim rozpoczynano odsłonięciem Obrazu
Maryi, odbywającym się przy śpiewie hymnu " Witaj, Mirowska
Matko jedyna". Czynności tej często towarzyszył dźwięk fanfar
i organów, a zgromadzony w kościele lud padał na kolana, aby oddać
cześć swej Pani. Wielką wymowę miało zawsze błogosławieństwo
Obrazem, gdy wielotysięczny rozmodlony tłum, ujrzawszy twarz Łaskawej
Matki, pochylał się kornie ku ziemi. Podczas sum odpustowych
niejednokrotnie przygrywała kapela przybywająca na tutejsze uroczystości
z klasztoru Cystersów w Jędrzejowie. Po zakończeniu sumy wynoszono
Obraz w procesji nie tylko na plac przykościelny, ale także na ulice
miasta. Wizerunek Maryi umieszczano wtedy na ruchomym tronie, dźwiganym
przez zakonników i przedstawicieli różnych stanów. Procesje takie
urządzane były oczywiście jedynie przy większym napływie wiernych,
także z okazji nabożeństw specjalnych, takich np. jak modły w
intencji ojczyzny.
W kazaniach głoszonych do ludu w kościele
klasztornym nawiązywano oczywiście do tajemnicy Nawiedzenia, ale także
do postaci głównych patronów Polski, tj. świętych Wojciecha i
Stanisława, obecnych przecież w Obrazie Mirowskim. Nic więc dziwnego,
że w tym właśnie Sanktuarium zanoszono żarliwe modły za Polskę, o
pokój i zgodę w Ojczyźnie. Siłą rzeczy lata niewoli narodowej, lata
rozbiorów Polski stanowiły okres szczególnie wzmożonych modłów i
próśb do Matki Bożej Mirowskiej. Od samego początku czczono też
Matkę Bożą w Pińczowie jako patronkę Pokoju, nawiązując
etymologicznie do nazwy Mirów (mir = pokój) i nazywając Ją Królową
Pokoju. Przed Jej wizerunkiem proszono często, zwłaszcza w wiekach
dawniejszych, o jedność dla zwaśnionego i religijnie podzielonego
miasta.
Lata trzydzieste XIX w., zwłaszcza po upadku
powstania listopadowego, były czasem szczególnego przygnębienia
narodu, wzmożonej emigracji politycznej oraz wielkich prześladowań za
udział w wolnościowym zrywie narodowym. W tej tragicznej sytuacji
Polakom pozostawała nadzieja w działaniu Królowej Polski i ufność
ta, niewygasła nigdy, narastała z wielką siłą, gdy nadciągały
nieszczęścia najcięższe do udźwignięcia. Na podstawie zapisów
kronikarskich wiadomo, że kościół Reformatów w tym właśnie
okresie nawiedzany był przez tłumy wiernych, którzy składali liczne
wota błagalne o ratowanie Ojczyzny, prosząc najczęściej, aby
zamawiane przez nich w tej intencji Msze św. odprawiane były przed
Cudownym Obrazem Pani Mirowskiej. Maryja Pińczowska czczona była z
nasileniem utrzymującym się na jednakowym poziomie przez cały wiek
XIX.
Pierwsze lata po r. 1850 zapisały się względną
liberalizacją postawy władz carskich w stosunku do ludności polskiej.
Sytuacja ta stworzyła szansę większej swobody i łatwości
organizowania nabożeństw w intencji Ojczyzny. W r. 1861 w Pińczowie,
podobnie jak w całej prowincji reformackiej, urządzono uroczyste modły
za zmarłego w Paryżu księcia Adama Czartoryskiego, syndyka
apostolskiego w Kazimierzu, opiekuna małopolskiej prowincji reformatów,
a kaznodzieja o. Maksym Dyszkowski wygłosił okolicznościowe kazanie o
tematyce patriotycznej.
Lata szczególnego przygnębienia narodu nie sprzyjały
gorliwości w prowadzeniu kroniki klasztornej (zwłaszcza we wspólnocie
zakonnej skazanej przecież na wymarcie), dlatego nie odnotowywano w
niej wtedy wystarczająco skrupulatnie wszystkich łask i cudów, jakie
miały miejsce za sprawą Maryi Mirowskiej. Utrzymano jednak układ nabożeństw
oraz odpusty maryjne, a siostry szarytki, które objęły pieczę nad
szpitalem św. Juliana urządzonym w 1908 r. w budynku klasztornym,
otoczyły ołtarz i Obraz Matki Bożej troskliwą opieką. Zawsze u stóp
Pani Mirowskiej ustawiano świeże kwiaty, na ołtarzu paliły się świece,
a podczas Mszy świętych odprawianych dla chorych gromadzili się nie
tylko pacjenci szpitalni, ale także mieszkańcy miasteczka. Opiekujący
się kościołem z polecenia kurii kieleckiej po r. 1910 (czyli po
likwidacji klasztoru) ks. Karol Wójcik duszpasterzował bardzo
gorliwie. Cenił on wielowiekowy dorobek zakonników, zabiegał o
utrzymanie wszystkich tradycyjnych odpustów maryjnych i szerzył kult
Matki Bożej Mirowskiej. Pod koniec życia osobiście starał się o
ponowne przybycie franciszkanów do Pińczowa.
Zakonnicy powrócili do Sanktuarium Mirowskiego 18
czerwca 1928 r. Rozpoczął się kolejny okres w duszpasterstwie
maryjnym. Wzmógł się ruch pątniczy z pobliskich parafii, związany
zwłaszcza z tradycyjnymi dniami odpustowymi. Był to równocześnie
czas szerokiego propagowania kultu Matki Bożej Pińczowskiej. Wizerunek
Maryi rozpowszechniano w licznie publikowanych obrazkach i pocztówkach.
W czasie II wojny światowej Matka Mirowska w sposób
szczególny świadczyła pomoc i roztaczała opiekę nad klasztorem i
miastem. Konwent pińczowski stał się miejscem azylu oraz bezpiecznego
pobytu dla wielu zakonników i ludzi świeckich. Pod opiekuńczym płaszczem
Maryi, pomimo represji i prześladowań, w klasztorze szczęśliwie
przetrwało lata wojny wielu duszpasterzy, zakonników, ludzi kultury. W
1942 r. przejęła klasztor Rada Główna Opiekuńcza, zajmująca się
losem wysiedleńców. Dzięki temu zakonnicy pińczowscy uniknęli
ewakuacji. Wydarzenie to przypisywano również wstawiennictwu Matki Bożej
Mirowskiej i Jej szczególnej matczynej opiece roztaczanej nad
klasztorem.
Do góry |
|