|
6. Kaplica św. Anny na Wzgórzu
Klasztornym.
Wzniesiono
ją na północ od miasta na wyniosłym wzgórzu przeciwległym
zamkowemu. Jest ona wytworem warsztatu Santi Gucciego, który
najprawdopodobniej był autorem ogólnego projektu kaplicy lub
miał wpływa na jego sporządzenie. Kaplica jest budowlą pamiątkowo-
kultową, wystawioną w 1600 r. staraniem Zygmunta Myszkowskiego
przy pomocy członków miejscowego Bractwa św. Anny. Kult tej
świętej musiano w Pińczowie uprawiać od dawna, o czym może
świadczyć zachowana w kościele parafialnym jej późnogotycka
figura.
Kaplica jest późnorenesansowa, zbudowana na rzucie kwadratu i przykryta
kopułą z latarnią. Jej okrągłe kiedyś okna zamurowano, a
południowe przekształcono. Wewnątrz pod kopułą gzyms
ozdobiono dekoracyjnymi wiązkami owocowo-kwiatowymi. W ołtarzyku
kaplicy znajduje się marmurowa tablica fundacyjna; w ścianie
kamienna kropielnica z XVII w. Przed frontem świątyni stoi mała
kruchta również z kopułą i latarnią. Trzy wejścia do niej
ujęte są w kamienne obramienia z rozetkami. Okrągłołukowy
portal z kruchty do kaplicy zdobią główki aniołków i
rozety. Wysokość kaplicy od podstawy do szczytu wynosi 13 m.
Od strony północnej i wschodniej zachowały się rozmyte dziś pozostałości
fortyfikacji bastionowych z połowy XVII w.
Kaplica ta jest pierwszą w Polsce wolnostojącą kaplicą kopułową o
przeznaczeniu wyłącznie kultowym. Wystawiono ją w specjalnie
wybranym położeniu, aby jej sylwetka była dobrze widoczna z
daleka i z każdej strony na dominującym nad miastem wzgórzu.
Jednocześnie miała ona tworzyć nowy architektoniczny akcent
przestrzenny w sąsiedztwie bliskiego kompleksu zamku
Myszkowskich.
Kaplica znacznie zaniedbana i zniszczona u schyłku w. XVIII (przepadło
wtedy wyposażenie jej wnętrza, odpadły cztery narożne wieżyczki
i kamienna latarnia) została przeznaczona w 1783 r .na
zburzenie, ale doczekała się odnowienia w 1851 r. i dalszej
restauracji w 1903 r.
W pobliżu kaplicy stoją kamienne figury z postaciami świętych: na
cyplu wzgórza św. Paweł, w środku św. Tekla i na dawnym
wale św. Michał Archanio. Wszystkie pomniki pochodzą z
pierwszej połowy XIX w.
Ze wzgórza roztacza się szeroka panorama miasta i doliny Nidy. Po
prawej stronie widać wzgórze Zamkowe i leżący poniżej pałac
Wielopolskich oraz kompleks zabudowań licealnych. Na zachód od
niego wyróżniający się swoim wyglądem gmach najstarszej w
mieście szkoły podstawowej, zbudowanej ponad siedemdziesiąt
lat temu. Na wprost rynek z parkiem i kompleks klasztoru popaulińskiego.
Na lewo Mirów z kościołem franciszkanów-reformatów i dalej
renesansowa tzw. Drukarnia ariańska z wysokim dachem krytym
czerwoną dachówką. Na krańcu wschodnim nowe osiedla
Grodzisko i Podgórze oraz lasy na wzgórzach. Na południu
rozległe łąki i błonia nadnidziańskie oraz zalew powstały
w starym korycie rzeki. Dalej okoliczne wsie i lasy.
Horyzont zamykają: rezerwat leśny Grabowiec (po lewej) i wzgórza Garbu
Wodzisławskiego z lasami chroberskimi (na wprost).
Na południowo-wschodnim zboczu wzgórza widać gęsto zadrzewiony rozległy
teren cmentarza parafialnego. Powyżej jego górnego odcinka
muru znajdują się wyrobiska najstarszego pińczowskiego
kamieniołomu. W najgłębszym z nich tkwią dotąd jeszcze
dobrze widocznebloki skalne.
Wzgórza pińczowskie, zasłaniające horyzont od wschodu, mają podobno
sprawiać, iż wschód słońca nad Pińczowem jest jakby trochę
późniejszy. Z sytuacji takiej ma się wywodzić znane
powiedzenie: "W Pińczowie dnieje". W sensie
metaforycznym ma ono oznaczać, że wszystko tu dzieje się z opóźnieniem,
czas płynie leniwiej, nowiny tu docierające są już gdzie
indziej od dawna znane. Stąd blisko do żartobliwego
przypuszczenia, że mieszkańcy miasta nie nadążają
intelektualnie za innymi. Inna interpretacja wyjaśnia to
porzekadło inaczej: w Pińczowie zaczyna dziać się coś
nowego i ważnego, o dużej wadze i znaczeniu, czym miasto
ubiegnie innych.
Praktyczne zastosowanie tego powiedzenia jest przy grze w karty do
ponaglania tych z grających, którzy zbyt długo zwlekają z
ich wyłożeniem. Zmarły w 1991 r. laureat literackiej Nagrody
Nobla z 1978 r., polski Żyd zamieszkały w Ameryce, Isaac
Bashevis Singer, w swej powieści "Sztukmistrz z
Lublina" użył tego powiedzenia we fragmencie opisującym
nocną grę w karty. Uległo zapomnieniu, niestety, inne
powiedzenie - „Paryżanka z Pińczowa". Było w nim trochę
lekkiej ironii, ale też sporo swoistego wdzięku.
Kaplica św. Anny otwarta jest przez kilkanaście dni lipca, kiedy
odbywają się tutaj nabożeństwa i procesje w związku z
imieninami Anny przypadającymi w tym miesiącu. W niedalekiej
jeszcze przeszłości odbywał się tu w poniedziałek
wielkanocny pińczowski Emaus, zabawa ludowa z tłuczeniem
pisanek i staczaniem całych z pochyłości wzgórza. Święto
uległo jednak zapomnieniu. |