5. Pozostałości zamku na Wzgórzu Zamkowym
W czasach renesansowej świetności zamku stała tutaj
(lub u jego podnóża) słynna w Polsce budowla – łaźnia.
Liczni o niej piszący nazywali tę osobliwość „dziwem
polskim”. Najpóźniejszy opis łaźni zachował się w
pochodzącym z początku XVII w. anonimowym utworze dedykowanym
Mikołajowi Korycińskiemu, sekretarzowi Zygmunta III. Wielu, z
dalekich nawet stron, przyjeżdżało, aby naocznie przekonać
się, czy coś takiego naprawdę istnieje. Łaźnia miała być
najwytworniej malowanym budynkiem, pełnym marmurowych posągów,
figur z drzewa i spiżu przestawiających „ jak żywe, ludzi,
zwierzęta i ptaki. Wszystkie one były automatami. Z piersi
marmurowej damy płynęło mleko, druga trzymała psa, który
uderzony wył i szczekał, ptaki śpiewały i machały skrzydłami.
Jedne zwierzęta trzymały miednice z wodą ciepłą lub zimną
i polewały nią w zależności od potrzeby. Inne zaś trzymały
flaszki z winem, miodem lub piwem napełnione, któremi żądających
same częstowały”. Ponadto „lew z pyska ukrop wylewał,
niedźwiedź zimną wodą chłodził, a każdy swoim głosem
odzywał się”. Prysznice w łaźni były najzupełniej
niebanalne: „Kiedy się tkniesz rzeczy jednej, puści się
deszcz niepodobny z góry i ze ścian, z pawimentu (tj. podłogi)
i z każdego instrumentu, który w sobie wodę nosi”.
Zaś po kąpieli:
„Kto by też chciał co zjeść smaczno
I o to tam bardzo łacno
Oknem dadzą z kuchneczki
Bardzo smaczne potraweczki
Trunek, na co napadnie
Otrzyma tam wszystko snadnie”.
Leżąc wygodnie na
łożu przy piecyku do suszenia głowy, można było dla uniknięcia
nudy obserwować szklany ul i pracujące w nim pszczoły.
Osobnicy o usposobieniu poetyckim, po zażyciu kąpieli,
pokrywali ściany przybytku płodami swego talentu: Żartobliwymi
wierszykami, fraszkami, sentencjami itp. Ich treść była różnorodna:
np. frywolna („Pięknaś, wdzięczna, roztropna i
niepospolita. Cóż po tym, kiedy niczym nie chcesz być użyta”),
złośliwa („Szpetnaś, ktemu przemierzła, twarz ci się
zmarszczyła. Szkoda było i wody coś na się wymyła”) lub
refleksyjna („Kto nieostrożnie zażywa miłości, taki
przychodzi do wielkich trudności”).
W miejscowym
muzeum przechowywany jest kamienny maszkaron mający być jedyną
zachowaną pamiątką po łaźni pińczowskiej.
Zamek pińczowski
widział w swoich murach znakomitych gości. Przypomnijmy tylko
niektórych. Zygmunt Myszkowski, latem 1602 r. podejmował tu
bardzo uroczyście wysłannika króla Francji Henryka IV,
dyplomatę Karola Gonzagę, księcia de Nevers; w 1607 r. zaś
nuncjusza papieskiego, Klaudiusza Rangoniego, biskupa Regii, który
przy tej okazji poświęcił kaplicę św. Anny. Jan, drugi
ordynat i starosta korytnicki, wraz z biskupem Marcinem
Szyszkowskim i Stanisławem Koniecpolskim, hetmanem wielkim
koronnym, podejmował w Pińczowie poselstwo Bethlena Gabora,
księcia Siedmiogrodu. W 1648 r. gościem margrabiego Władysława
był książę Jeremi Wiśniowiecki, którego dziedzic miasta
darzył szczególną przyjaźnią. Żona Władysława, Wołoszka,
Anna Mohylanka, była córką hospodara mołdawskiego,
Jeremiasza. Wiosną 1651 r. złożył jej kurtuazyjną wizytę
poseł turecki. Faktycznie zaś przybył on do Władysława,
wtedy wojewody krakowskiego, aby przekazać mu, z polecenia
wezyra, ostrzeżenie o niebezpieczeństwie zagrażającym
Rzeczypospolitej ze strony Chmielnickiego.
Piękne
widowisko miało tu miejsce w r. 1637. Ordynat Ferdynand
Myszkowski podejmował u siebie Cecylię Renatę, córkę
cesarza Ferdynanda II. Spieszyła ona z Wiednia do Warszawy na
ślub z królem Władysławem IV. Kronikarz zanotował „Dnia 3
września przybyliśmy do Pińczowa, pięknie położonego,
uroczego miasteczka i zamku, należącego do margrabiego Gonzagi
z rodu Myszkowskich. Naprzeciw wyjechał przed miasto sam
margrabia z dwustu husarzami i strojnymi kozakami na koniach
oraz zbrojnym pieszym mieszczaństwem. Przy zamku na wzgórzu
strzelano z dział i moździerzy. Cały dwór i orszak goszczono
bezpłatnie, a wieczorem wydano przyjęcie”. Zakończyło się
ono późną nocą, bawiło się około dwa i półtysiąca osób.
Ostatni z
Myszkowskich, Józef Władysław, kasztelan sandomierski,
przyjmował w Pińczowie Augusta II, wkrótce po koronacji na
Wawelu (wrzesień 1697 r.). W następnym miesiącu zatrzymał się
w mieście na dziesięć dni Borys Szeremietiew, poseł cara
Piotra I, w drodze do Wiednia, Rzymu i na Maltę. Przed kolejnym
znaczącym gościem Józef Władysław musiał uchodzić ze swej
rezydencji .Był nim Karol XII, król Szwecji, który po zwycięskiej
bitwie pod Kliszowem (lipiec 1702) zajął Pińczów i zamieszkał
dłuższy czas na zamku, gdzie przechowywał też bogate łupy
wojenne.
Druga nazwa Wzgórza
Zamkowego, Winnica, wskazuje, iż było ono terenem uprawy
winnej latorośli. Najlepiej do tego celu nadawa.się jego
wschodni stok. Pierwszą winnicę założyli tu w XV w. paulini,
a produkowane wino służyło im do celów liturgicznych. Później
zakonnicy uprawę rozszerzyli i jeszcze w następnym stuleciu
klasztor posiadał kilka plantacji. Roślinę tę uprawiano też
pod Pińczowem, czego pozostałością są nazwy wsi służebnych
(np. Winiary), a także przekaz historyczny o upodobaniach
Jadwigi i Jagiełły, którzy z win krajowych pijali wyłącznie
pochodzące z upraw w pobliskiej Zagości. W opisie folwarku pińczowskiego
z 1769 r. jest wzmianka o tym, że na terenie zwanym Winica, który
„rozciąga się po górze leżącej nad zamkiem około gór
kamiennych i piasków” uprawiano winorośl, lecz teraz pole
orne w stajań dwoje nazwane Winica, które z dawna zasiewają
ichmość panowie gubernatorowie pińczowscy”.
Na początku
lat pięćdziesiątych tego wieku ożywił te odwieczne tradycje
profesor biologii miejscowego liceum, Daniel Olech. Założył
na zboczu wzgórza plantację, sprowadzał z zagranicy nowe
odmiany, krzyżował je i przez długie lata pielęgnował przy
udziale uczniów szkoły. Na hektarze gruntu rosło trzy tysiące
krzewów i sto odmian tej rośliny. Po śmierci profesora
zaniedbana plantacja zdziczała. Późniejsze próby jej
regeneracji przyniosły pewne efekty i winnicę udało się częściowo
ocalić, chociaż daleko jej do czasów świetności.
Przez wieki
funkcjonowała na zamku kaplica św. Zygmunta Króla. Odprawiali
w niej paulini dla wygody dziedziców, zaś służbie udzielano
ślubów. Po zburzeniu zamku upamiętniał kaplicę drewniany
krzyż na cyplu wzgórza. Obecny ustawiono w jego północno-wschodniej
części podczas uroczystości Wielkiego Tygodnia w 1998 r. Widać
stąd piękną panoramę okolicy.