|
15. Cmentarzyk, zw. Zawięzienie, przy ul. 11 Listopada.
Położony jest przy końcu tej ulicy, na skłonie wzgórza. Po drugiej
stronie tejże ulicy znajduje się więzienie, wykorzystujące
stare budynki koszar.
Od bramy wejściowej prowadzi alejka do zbiorowej mogiły, w której
pochowani są harcerze z Szarych Szeregów. Zostali tu
rozstrzelani 1 lipca 1943 r.: Antoni Piasecki ps. Kułak, lat
26; Waldemar Kaczmarek ps. Krzak, lat 22; Czesław Lech ps. Młot,
lat 22; Zdzisław Marczewski ps. Giermek, lat 22.
Ich śmierć była największą tragedią pińczowskiej konspiracji.
Zostali zatrzymani zupełnie przypadkowo przez Niemców, odbywających
konną, przejażdżkę po wzgórzach w okolicy Siedmiu Źródeł.
Młodzi ludzie odbywali zajęcia praktyczne z topografii i nie
mając przy sobie broni ani innych podejrzanych materiałów,
nie spodziewali się aresztowania. Jednakże dwóch z nich
wiedzionych intuicją uciekło, i ci ocaleli. Pozostałych po
wylegitymowaniu poprowadzono z rękami podniesionymi do góry,
przez zamarłe z przerażenia miasto, do więzienia. Tam badano
ich ponownie, ale milczeli. O ostatnich chwilach harcerzy
zachowała się relacja jednego z oprawców, który później
cynicznie chełpił się swoją zbrodnią: "Wyprowadziliśmy
wszystkich pod mur więzienia. Było ich czterech. Kazałem kopać
cztery groby. Każdy kopie dla siebie. Najpierw zastrzeliłem
Czesława Lecha. Mówię do Piaseckiego: panie Piasecki! Proszę
wydać organizację, do której należycie i nazwiska dowódców.
Jeśli pan powie, daruję panu życie. A on zaciął zęby i
przeszedł przez leżącego Lecha. To śmierć. Zastrzeliłem
jego i pozostałych".
Te tragiczne śmierci upamiętnia tablica w ścianie kaplicy na cmentarzu
wojennym, wmurowana tam w czterdziestą rocznicę
wydarzenia.
Druga z mogił Zawięzienia jest zbiorowym grobem więźniów
zamordowanych przez Niemców w okolicznych lasach. Po wojnie ich
szczątki ekshumowano i tu złożono.

Fryz sgrafiti na klasztorze popaulińskim |