Około połowy 1809 r. wybuchła wojna polsko-austriacka, a działania wojenne dotarły wkrótce nad Nidę. Kawaleria polska po stoczeniu w pobliżu Pińczowa dwóch potyczek, zajęła go w dniu 11 lipca. Na kilka lat stało się miasto częścią Księstwa Warszawskiego, a ostatecznie, na ponad wiek, Królestwa Polskiego.

Wiosną roku 1813 nastąpił podział zmarniałej ordynacji pińczowskiej na dwie części. Wielopolscy zatrzymali trzy znaczniejsze majątki (klucze: chroberski, kozubowski i wielkoksiąski), zaś reszta została sprzedana, aby zaspokoić roszczenia finansowe licznych wierzycieli. Nabywcą owej reszty został wzięty warszawski adwokat - Jan Olrych Szaniecki (1783-1840). Nowy dziedzic okazał się światłym obywatelem, opiekunem miasta i szczodrym mecenasem oświaty i kultury. Aby rozwinąć gospodarkę miejską i ulżyć mieszkańcom Pińczowa, zrezygnował z dochodów z wagi miejskiej i sprzedaży smoły, a także z podatku brukowego. Zorganizował opiekę lekarską, pocztę i uruchomił bibliotekę publiczną.

W sposób szczególny zajął się Szaniecki oświatą. Jako prezes Dozoru Szkolnego założył z własnych funduszy cztery szkółki elementarne w Pińczowie, Michałowie, Szańcu i Książu Małym. Każdej z nich dał grunt na założenie sadu i ogrodu, natomiast nauczycielom przeznaczył dodatkowe uposażenie w zbożu i drewnie. Ponadto powołał w mieście szkołę rzemieślniczo-niedzielną i pensję dla dziewcząt, którą od r.1824 prowadził a Eugenia Boequet-Rochetin „osoba posiadająca wysoką naukę i talent jej udzielania płci swojej”.

Ale najwięcej energii włożył dziedzic w urządzenie szkoły średniej, która dzięki jego staraniom stała się pełną sześcioklasową szkołą wojewódzką. Zakład światowy tak wysoko zorganizowany wymagał naukowego zaplecza, tzn. pracowni, specjalistycznych gabinetów i biblioteki. Szaniecki dał tej ostatniej 3000 książek ze swojego księgozbioru prywatnego, liczne mapy, atlasy, czasopisma i 60000 złp na powiększenie książnicy. Natomiast gabinetom sprezentował zbiory rycin, numizmatów, kolekcje minerałów i instrumentów. Projektował oddać szkole w przyszłości całe swe zbiory i pałac, celem założenia instytutu naukowego o nazwie Atheneum.

Projekt ten, podobnie jak parę jeszcze innych, nie doczekały się realizacji, bo na przeszkodzie stanęły wypadki powstania listopadowego 1830-1831. Szaniecki, który aktywnie w powstaniu uczestniczył, jako poseł sejmowy, polityk, a nawet krótkotrwały minister sprawiedliwości, opuścił Królestwo po jego upadku i ostatecznie znalazł się w Paryżu, gdzie w kilka lat później zmarł. Pozostały po nim majątek uległ konfiskacie. Ponieważ jedną z głównych represji popowstaniowych była rusyfikacja, a Pińczów był zbyt światły i patriotyczny, toteż najpierw miejscową szkołę zdegradowano do stopnia obwodowej o czterech klasach, a w 1844 r. zamknięto. Miasto pozostawało bez szkoły średniej przez osiem lat. Przywrócono ją dzięki staraniom margrabiego Wielopolskiego (ordynaci odkupili Pińczów w październiku 1839 roku). W XIX stuleciu w szkole pińczowskiej uczyli znakomici profesorowie, a jej mury opuścili uczniowie, których nazwiska stały się powszechnie znane: Kajetan Wincenty Kielisiński (zm.1849), rysownik i sztycharz; Melchior Buliński (zm.1877), ksiądz, historyk Kościoła; Marcin Kasiewicz (zm.1898), malarz; Adolf Dygasiński (zm.1902), powieściopisarz; Albert Wilczyński (zm.1909), pisarz i literat; Teodor Dunin (zm.1909), uczony, wybitny lekarz internista; Bronisław Kamiński (zm.1911), malarz i ilustrator; Stefan Godlewski (zm.1929), prawnik, publicysta, członek Rady Państwa w Petersburgu; Bronisław Grabowski (zm.1900), historyk i tłumacz literatur słowiańskich; Stefan Artwiński (zm.1939), ostatni przedwojenny prezydent Kielc; Jan Wacław Machajski (zm.1926), przyjaciel Żeromskiego, pierwowzór Andrzeja Radka z „Syzyfowych prac”.

Od początku XIX stulecia Pińczów rozwijał się gospodarczo i wzrastała liczba jego mieszkańców. W roku 1810 liczył ich 2559, dwanaście lat później już 4176, stając się tym samym najludniejszym miastem guberni radomskiej. Przed wybuchem powstania styczniowego liczba ta wzrosła do ok. 5 tysięcy. W większości była to ludność żydowska, która w 1827 r. stanowiła 89% pińczowian, zaś w r. 1857–69%. (Stąd wzięły się powiedzenia: „Żydów jak w Pińczowie” oraz „Nabił jak Żydów w Pińczowie”, od tłoku, ścisku). Żydzi biedniejsi zamieszkiwali teren na Mirowie zw. Placami, bogatsi zaś przy Rynku. Rynek w Pińczowie około połowy XIX wieku.

 


Rynek w Pińczowie około połowy XIX wieku.

Ten posiadał zwartą zabudowę, a murowane domy pod arkadami miały duże wystawy, co świadczyło o rozwiniętym handlu w ieście. Obejmował on szeroki asortyment towarów. Były też ich liczne składy. Aż 32 kupców żydowskich znajdowało się w „dobrym stanie” materialnym. Zasięg działalności kupców żydowskich wykraczał daleko poza granice administracyjne guberni radomskiej. Żydzi, naród chętny do nauki i książki, posiadali w mieście 10 szkółek, tzw. chederów. Nauczycielami byli w nich między innymi: Mosiek Szlamowicz, Josek Polak, Majer Konar, Berek Zundel. 88% tutejszych Żydów -mężczyzn umiało pisać (około trzy i pół raza częściej niż Polacy). Przynajmniej 15% Żydówek też posiadał o tę umiejętność. Pisać umieli wszyscy handlarze poza Joskiem Migaczem. Lewkiem Chmielnikiem, Zelmanem Abramowiczem i Nuchą Kochenerem.

W 1863 roku były w mieście 4 mydlarnie, 10 garbarni, 3 warsztaty tkacko-bawełniane; później 3 olejarnie, młyny, farbiarnie i kilka zakładów produkujących ser. Z tych ostatnich miasto słynęło, co utrwalone zostało w powiedzeniu: „Słony jak ser pińczowski”. W 1878 roku rzemiosło reprezentowało m.in.: 24 krawców, 26 szewców, 13 bednarzy, 9 rzeźników, 8 kowali, 14 piekarzy, złotnicy, introligatorzy i szklarze. Miejscowe jarmarki oferowały różnorodne towary, a ceny niektórych w 1860 roku były następujące: wół „dobry” – 40 rubli, krowa – 27, wieprz – 25, wiadro okowity – 3, wiadro piwa – 60 kopiejek. Pińczów, jako ośrodek handlu, miałtę jeszcze zaletę, że leżał nad spławną rzeką; w 1863 roku po Nidzie kursowało 8 statków i 388 tratw.

Były również w mieście liczne restauracje, 13 szynków, 5 handlów win i 51 innych sklepów. Win, zwłaszcza węgierskiego, było zawsze dużo w miejscowych składach. Już w XVII w. jakiś wierszopis zauważył: „Naydzie w miasteczku tam wszystkiego kupić, A to największa jest się w nim czym upić, Bo nigdy nie jest bez trunku dobrego”.

Wypadki powstania styczniowego nie ominęły, rzecz jasna, Pińczowa i jego okolic. W roku 1863 bito się m. in. na błoniach pod Chrobrzem, w lesie na Grochowiskach i dwukrotnie w Górach Dembińskich. Przez miasto ciągnęły co jakiś czas oddziały gen. Hauke-Bosaka, mjr Kality-Rębajło, płk Błaszczyńskiego-Bończy, por. Zygmunta Chmieleńskiego i Junoszy, oficera dowodzącego żandarmerią. Wszyscy oni byli gościnie przyjmowani przez ludność polską i żydowską, jadłem i napitkiem. Do powstania wybrano z Pińczowa kilkudziesięciu mężczyzn w wieku 18-35 lat, w tym także młodzież szkolną. Większość z nich nie wróciła do domów – polegli lub po upadku powstania poszli na Sybir.

Z powyższymi wydarzeniami łączy się zapomniana w historii miasta osoba Adolfa Pieńkowskiego. Od jesieni 1862 r. był on profesorem chemii i fizyki w tutejszym gimnazjum. Jeszcze przed swoim tu przybyciem z Warszawy zaangażował się w konspirację niepodległościową, a po rozpoczęciu walki włączył aktywnie w powstanie. Zajmował się organizacją oddziałów i pomocą działającym na tym terenie dowódcom partyzanckim. W marcu 1863 r. został szefem biura naczelnika cywilnego województwa krakowskiego. W obowiązkach pomagał mu brat Karol, który rozwoził broń i kolportował tajne rozkazy. Tegożroku jesienią Adolf Pieńkowski wezwany został do Warszawy przez Romualda Traugutta. Powierzono mu członkostwo w powstańczym Rządzie Narodowym, z zaleceniem zorganizowania wydziału policji, którego został dyrektorem. W roku następnym, będąc zagrożony dekonspiracją, wyjechał do Francji. Zmarł w 1867 r.

Po upadku powstania ustanowiona została gubernia kielecka, a Pińczów stał się od 1867 r. miastem powiatowym. Mieścił też w sobie garnizon. Stacjonował tu 14 Jamburgski Pułk Dragonów. Przy koszarach zajmujących znaczny obszar na obrzeżach Nowego Światu wystawiono cerkiew prawosławną. Oprócz oficerów i żołnierzy na fali wzmagającej się polityki rusyfikacji napłynęli do miasta liczni rosyjscy urzędnicy i nauczyciele gimnazjalni.

         Pińczów na rysunkach z czasopisma „Wędrowiec”, z końca XIX w.

Ważnym wydarzeniem w dziejach miasta u schyłku kończącego się XIX stulecia było utworzenie Pińczowskiej Ochotniczej Straży Ogniowej w styczniu 1882 r. Inicjatorem przedsięwzięcia był zapewne burmistrz Grabowski, a w skład Komitetu Założycielskiego wchodzili: Zatwardowicz, Wiszniewski, Małkowski, Frycz, Dobrzański, i Abratański. W 1902 r. kapelmistrz pułkowy Jan Walter, założył przy straży orkiestrę dętą.

Początek nowego stulecia przyniósł Królestwu Polskiemu i tym samym Pińczowowi ważne wydarzenia jakimi były wypadki rewolucji 1905 r. i związany z nią strajk szkolny. Niepokoje wśród uczniów miejscowego progimnazjum zaczęły się już w końcu stycznia. Grupy młodzieży liczące 10-15 osób intensywnie spacerowały po mieście, omawiając coś w podnieceniu. 24 stycznia na lekcji języka łacińskiego u prof. Jaworskiego, człowieka szczególnie nielubianego, doszło do ekscesów: rzucano weń książki, zeszyty i ołówki, co zmusiło go do wyjścia z klasy. Następnego dnia w mieszkaniach uczniowskich przeprowadzono rewizje celem wykrycia rewolwerów (Jaworski twierdził że szykowany jest na niego zamach z użyciem broni). Nie znaleziono jednak niczego podejrzanego. Jedynie u ucznia klasy drugiej, trzynastoletniego Wacława Bubela znaleziono teksty pieśni „Czerwony Sztandar” i „Marsz Dąbrowski”.

W lutym, pod wpływem wieści o strajku w Kielcach, uczniowie najstarszych klas zawiązali komitet strajkowy (4-5 osób). Ten postanowił, że doraźnie bojkot szkoły rosyjskiej będzie miał formę „strajku włoskiego”: uczniowie nie będą rozpakowywać tornistrów, nie będą odpowiadać z zadanych lekcji i nie będą reagować na wezwania do tablicy bądź katedry.

Najwidoczniejszą oznaką buntu było jednak głośne i demonstracyjne rozmawianie po polsku w klasach i na korytarzu, co było jak najsurowiej zabronione i karane bezwzględnie. W czasie dużych przerw młodzież gromadziła się na dziedzińcu szkolnym i żywo omawiała wytworzoną sytuację. Przy końcu jednej z nich, kiedy rozległ się dzwonek wzywający na lekcje, rozległy się krzyki: „Precz z moskiewską szkołą! Chcemy polskiej szkoły, polskich wykładów!” Zrobił się tumult, poleciało kilka szyb. Dyrekcja odbyła zebranie rady pedagogicznej, po którym nawoływała do zachowania porządku i spokoju, co jednak spotkało się z chłodnym przyjęciem. Komitet strajkowy przesłał dyrektorowi żądania, w których domagano się wykładów po polsku i wprowadzenia do programu nauczania historii Polski. Poparto je w ten sposób, że nie przynoszono rosyjskich podręczników, nie odrabiano zadanych lekcji z wyjątkiem religii i języka polskiego oraz nie używano w szkole mowy rosyjskiej.

Uczniowie progimnazium w 1905 roku.

W kilka dni później szkoła została zamknięta. Telegraficznie poczęto wzywać na rozmowy ojców tych uczniów, których synowie byli zanotowani jako nazbyt czynni w wydarzeniach. Zaczęło się śledztwo, próbowano wykryć najaktywniejszych „buntowników”. Po Wielkanocy szkołę ponownie otwarto na „starych prawach”, wielu jednak uczniów musiało ją opuścić.

Jesień tegoż roku przyniosła kolejną falę niepokojów uczniowskich w mieście. Oto, co napisało nich w swym raporcie gubernator kielecki: „23.X. w mieście Pińczowie na przedmieściu Mirów kilka osób, byłych wychowanków szkół, niosąc sztandary narodowe i czerwone w towarzystwie chłopców żydowskich, ukazało się na placu targowym. Szybko zwiększający się tłum doszedł do gmachu progimnazjum, gdzie zażądał inspektora. Kiedy woźny oświadczył, że nie ma inspektora, demonstranci powrócili do przedmieścia Mirów, stłukłszy kilka szyb w oknach”.

W ćwierć wieku później (1930 r.), w Polsce już wolnej, zjechali się do Pińczowa byli wychowankowie progimnazjum, aby uczcić i wspominać ów strajk, który był ważnym doświadczeniem patriotycznym wżyciu ich pokolenia.

W tych trudnych latach walki o prawa narodowe zaczęła ukazywać się w mieście pierwsza gazeta (grudzień 1906 r.). Nosiła tytuł „Nida”, ukazywała się dwa razy w tygodniu, poruszała zagadnienia społeczno-literackie i ekonomiczno-polityczne. Jej założycielką i redaktorką była Irena Piskorska. Gazetę drukowano w Pińczowie. Istniało tu bowiem kilka księgarń posiadających własne prasy drukarskie. Asortymentem były wizytówki, pocztówki i książki. Księgarzami byli:Jakub Bemski (posiadał taką Firmę również Kielcach), Maria Wiszniewska, Rozalia Mazaraki, Icek Rapaport i jego żona, Ruchla Łaja 

Ogólne wiadomości o mieście i okolicy

Krótka historia Pińczowa

Pińczów w średniowieczu -XV i 1.poł.XVI wieku

Pińczów w czasach reformacyjnej świetności

Pińczów Myszkowskich 1586-1727

Pińczów w XVIII stuleciu

Pińczów w czasach zaborów

Lata I wojny i czasy II Rzeczypospolitej

W latach okupacji niemieckiej

Pińczów w 2.poł.XX stulecia

Przechadzka po Pińczowie

Przechadzka po powiecie 

 Redakcja

Copyright © 2000 advantage.pl