|

Biskup Piotr Myszkowski (ok.1510-1591)by. człowiekiem starannie
wykształconym, władał językami klasycznymi – łaciną i greką,
miał zainteresowania naukowe, a w swoich najlepszych latach
przyjaźnił się z wieloma ówczesnymi humanistami. Często bywał
ich mecenasem – z jego hojności korzysta. m.in. Jan
Kochanowski. Na starość powziął myśl o utworzeniu wielkiego
rodowego latyfundium i realizacji tego pomysłu poświęcił
dziesięć ostatnich lat swojego żywota. Odsunął się wtedy całkowicie
od życia umysłowego, prawie przestał udzielać się w życiu
politycznym i kościelnym,„ aczkolwiek zaczął okazywać większą
pobożność”.
Jego pasją stało się
wyłącznie gromadzenie pieniędzy, a sposoby ich pomnażania
niekiedy oburzały współczesnych. Beneficjów kościelnych miał
biskup tak dużo, że nazywano go plebanem całej Polski. Do
anegdoty przeszła jego wizyta w Miechowie u Szymona¸ Ługowskiego,
znanego z chciwości i rozwiązłego życia tamtejszego
proboszcza. Biskup przybył tam, by sprawę zbadać i ewentualnie
wymierzyć karę. Ale proboszcz „konew wielką srebrną talarami
napełnił i Myszkowskiemu dał w upominku. Zmiękczony tym biskup
dobrze wszystko znalazł”.

Piotr Myszkowski –
podkanclerzy koronny, biskup krakowski Drzeworyt z 1860 r.
W roku 1580 kupił
dobra chroberskie, w 1582 miasteczko Książ Wielki, w parę lat
potem Pińczów oraz włości na Mazowszu i na Śląsku. W ten
sposób zgromadził dla spadkobierców ogromny majątek – 3
miasta i 78 wsi. Do tego dochodziła olbrzymia gotówka. Jeszcze
przed śmiercią polecił biskup przebudować zamek w Pińczowie,
ufundował w mieście kolegiatę oraz sprowadził na powrót
paulinów. Zmarł w Krakowie, a pochowano go w kościele dominikanów,
w kaplicy przekształconej potem na mauzoleum rodziny Myszkowskich.
Schedą po zmarłym
podzielili się jego dwaj bratankowie. Zygmunt (zm.1615), późniejszy
marszałek wielki, i Piotr (zm.1601), przyszły wojewoda rawski.
Oni też niebawem do materialnych zasług stryja Piotra dołożyli
swoje, ale zupełnie innego rodzaju. Ok r.1597 bracia uzyskali
adopcję do książęcego rodu Gonzagów mantuańskich (Włochy),
przyjmując ich herb i nazwisko. Natomiast papież Klemens VII
nadał im tytuł margrabiów, związany z zamkiem Mirów w Książu
Wielkim. Wkrótce też obaj Myszkowscy rozpoczęli starania o
utworzenie ordynacji, niepodzielnego majątku ziemskiego, pozostającego
zawsze we władaniu ściśle określonego członka rodu. Ich
starania w tym kierunku uwieńczyło powodzenie – w r.1601 sejm
Rzeczypospolitej wydał zgodę na jej utworzenie. Pierwszym
ordynatorem został Zygmunt (Wojewoda Piotr zmarł wkrótce
bezpotomnie).
Z Pińczowa uczynił
margrabia świetną rezydencję możnowładczą, ozdobioną wymyślną
łaźnią i marmurowym wodotryskiem na rynku. W r. 1593 ufundował
szkołę parafialną, a opiekę nad nią powierzył klasztorowi.
Placówce tej zapewnił odpowiednie uposażenie. Rok wcześniej
– 1 lipca 1592 . – założone zostało miasto Mirów, które
już w następnym stuleciu stało się częścią Pińczowa.

Dziedziniec Drukarni Ariańskiej
na Mirowie
W zachowanym dokumencie czytamy: „Chcąc rozszerzyć dobra nasze
przy Pińczowie, na żądanie i prośbę niektórych poddanych
naszych, miejsce próżne przy Pińczowie, na wschód słońca leżące,
ku budowaniu nowego miasta, przezwiskiem nazwanego Mirów,
dajemy”. Przywilej przyznawał mirowianom „drogę wolną od
rzeki na łokci piętnaście … dla wożenia wody do browarów,
jak też do pojenia dobytku”. Wolne również było korzystanie
z nadnidziańskich błoni. Projektantem Mirowa został „uczciwy
Andrzej Bocci”, Włoch, ku wymierzeniu placów do budowania domów
rynkowych i ulicznych.
Był Pińczów w tym
czasie narodowościową mozaiką, bo mieszkali w nim Włosi, Żydzi,
Szkoci, Francuzi, a także przedstawiciele innych narodowości.
Najwcześniej osiedlili się tutaj Włosi, bo już za dziedzica
Mikołaja Oleśnickiego. Około 1560 r. zezwolił im na założenie
kolonii dla wyznawców „Prawdziwego Kościoła Chrystysowego”.
Mieli w mieście własny kościółek i kaznodzieję.
Prawdopodobnie ok. r. 1568 osiadł w Pińczowie artysta z
Florencji, Santi Gucci, który działał dotąd w Krakowie, będąc
architektem i rzeźbiarzem królewskim. W miejscowych „górach
kamiennych” znalazł obfitość łatwego w obróbce wapienia
budowlanego. Założył tu wielkie przedsiębiorstwo kamieniarskie
(górnicy, muratorzy, rzeźbiarze, sztukatorzy) zorganizowane w
manufakturę. Produkowano w nim masowo portale drzwiowe i okienne,
nagrobki, kaplice, epitafia, chrzcielnice, kartusze, figury i
fragmenty dekoracyjne. Oprócz florentczyka pracowali tutaj:
Andrzej Bocci, Jachym Bocci, Jerzy Bullety (Bolety), Błażej
Gocman (był też wójtem mirowskim), Lorycz (Aredente), Tomasz
Nikiel, Benedykt Bonanona, Antoni Laprotier (Petera) i Stefan
murarz. Oczywiście wszystkich nazwisk nie znamy.
W Pińczowie mieszkali
też krewni Gucciego. Byli nimi: Andrzej Baptysta, dworzanin
Zygmunta Myszkowskiego, i Piotr, który też pochodzić miał z
Florencji, a z zawodu był kuśnierzem. W r. 1600 Gucci zmarł,
prawdopodobnie na Mirowie.
Z roku 1576 pochodzi
pierwsza wzmianka o miejscowych Żydach – zapłacili wtedy 10 ł
podatku. Oleśniccy nadali im plac pod cmentarz, kolejni dziedzice
zezwolili zbudować synagogę i mieć własną szkołę. Żydzi
zajęli się handlem, rejestry celne krakowskie odnotowują w 1593
r. pierwsze nazwiska Żydów pińczowskich: Lewko handlował pętlicami,
Mojżesz skórami, Simon lnem, zaś Anna Żydówka i Michał Żyd
mieli własne kramy. Zygmunt Myszkowski nadał Żydom przywileje,
które potwierdzali wszyscy jego następcy. Żydzi zadecydowali
wkrótce o handlowym rozwoju Pińczowa; ich liczba stale rosła
toteż pod koniec XVII w. tutejsze skupisko starozakonnych należało
do największych w Małopolsce Zachodniej.
Przez ponad pół wieku
(1600-1651) istniało w Pińczowie dosyć spore skupisko Szkotów.
Ci dosyć egzotyczni przybysze opuścili swoją ojczyznę ze względów
religijnych i gospodarczych, a w Rzeczypospolitej zajmowali się
kupiectwem. W dokumentach przetrwało 15 nazwisk Szkotów z Pińczowa,
którzy uprawiali handel w miastach Małopolski. Byli to:
Aleksander Szot, Jakub i Jan Jonstonowie, Wilhelm Giery, Jan Smet
(Schmid), Jan Prengiel, Wilhelm Hunter, Ryszard Thory, Wilhelm
Mer, Mateusz Derumpel, Tomasz Bartrum, Piotr Gordon, Jerzy Jenent,
Aleksander Ines i Lorens Gultne.
W r.1644 osiedlił się
w Pińczowie ludwisarz Benedykt Briot z Lotaryngii. Na potrzeby
dworu margrabskiego produkował spiżowe działa, dzwony i
przedmioty codziennego użytku. Pozycja społeczna tego Francuza
była w mieście wysoka, o czym świadczy obecność margrabiego
Ferdynanda na chrzcie jego syna Stanisława.
Zachowane akta urodzeń
parafii pińczowskiej wymieniają jeszcze innych cudzoziemców.
Byli nimi Niemcy – Stanisław Fugelder, Bartłomiej Orsten oraz
Jakub Czech, Jan Węgier, Krzysztof Moskal, Marek Turek i Mikołaj
Turczyn. Dodać należy, że żoną ordynata Władysława
(zm.1658) była Anna Mohylanka, księżniczka mołdawska, kobieta
piękna i wykształcona, jedna z najznakomitszych dam polskich
XVII stulecia.
Myszkowscy dbali
o Pińczów, jego wygląd i o swoją wygodę. Zamek przebudowali
architekci i kamieniarze włoscy, tworząc rozległy kompleks
budowli w stylu manieryzmu. Przedzamcze, otoczone murem z
basztami, mieściło ogród podzielony na kwatery z ozdobnymi
pawilonami, zwierzyniec i sadzawki. Pejzaż miasta wzbogaciła
wystawiona na wzgórzu Klasztornym, na pamiątkę jubileuszowego
roku 1600, renesansowa kaplica św. Anny. Dojazd do niej od zamku
prowadził przez most, przerzucony nad wąwozem.
Miasto otoczono dla
bezpieczeństwa obwarowaniami drewniano-ziemnymi; były w nich
cztery bramy: Kielecka, Chęcińska, Nowokorczyńska i Krakowska.
Przy tej ostatniej ordynaci wznieśli szpital (pełnił funkcję
przytułku)z kościółkiem św.Elżbiety. W środku rynku
wystawiono marmurową fontannę, zasilaną wodą ze źródeł bijących
ze wzgórza Zamkowego. Klasztor paulinów został gruntownie
przebudowany, a przed jego frontem wystawiono okazałą, wolno
stojącą dzwonnicę. Szymon Starowolski, autor dzieła opisującego
Królestwo Polskie (Wyd. w 1632 r.), tak się wyraża o siedzibie
ordynatów: „Miasto Pińczów z pałacem przepysznym, w którym
najbardziej łaźnia przez poetów jest sławiona”. Ten
oryginalny obiekt budził zdumienie swą niecodziennością,
podziwiali go barokowi poeci – Samuel Twardowski, Andrzej Rysiński
i anonimowy autor obszernego, wierszowanego opisu noszącego tytuł
„Wizerunek łaźni pińczowskiej”. Wspomniał ją nawet w
swoich pamiętnikach J. Ch. Pasek.
Pomyślnego rozwoju
miasta nie zakłóciły w poważniejszym stopniu wypadki związane
z najazdem szwedzkim. Dziewiątego kwietnia 1657 r. Pińczów
został zajęty przez wojska Karola Gustawa. Król Szwecji obsadził
zamek załogą złożoną z 500 żołnierzy szwedzkich i
siedmiogrodzkich. Dowództwo powierzył Andrzejowi Gnoińskiemu,
arianinowi, pułkownikowi piechoty łanowej województwa
sandomierskiego, byłemu podkomendnemu Czarnieckiego. W tym że
miesiącu uderzył na Pińczów, celem odbicia go, Jan Dembiński,
starosta korczyński, ale nie odniósł sukcesu. Drugi atak przypuścił
w czerwcu generał de Souches, dowodzący częścią posiłkowych
wojsk cesarskich. Gnoiński stawiał zrazu mężny opór, jednak
widząc zataczane pod kaplicę św. Anny działa, zrezygnował z
walki i poddał miasto, w zamian za prawo swobodnego wymarszu, królowi
Janowi Kazimierzowi. Wprawdzie surowy Czarniecki chciał go
koniecznie ukarać śmiercią, jako swego dawniejszego podwładnego,
jednak pobłażliwy król kazał puścić go wolno.
Dodać należy, iż w
czasie „potopu” Pińczów musiał być miastem względnie
bezpiecznym, skoro schroniło się tutaj 150 rodzin żydowskich z
Rakowa, 200 z Wodzisławia i tyleż z Szydłowca.
Epizod szwedzki ma w
historii miasta swoje szczególne znaczenie. Otóż przebywał tu
wówczas generalny kwatermistrz wojsk szwedzkich, Eryk Jonson
Dahlbergh (zm.1703). Był to utalentowany artysta – rysownik, który
w czasie pobytu w Polsce wykonał ponad sto rysunków przedstawiających
sceny batalistyczne oraz wizerunki miast i zamków. Dwa z nich
przedstawiają Pińczów: jeden pokazuje panoramę miasta widzianą
od zachodu, zaś drugi to widok zamku od strony wzgórza św.
Anny.

Dwa sztychy Eryka Dahlbergha ze zbiorów
Biblioteki Miejskiej w Pińczowie

Obrazy cechuje fotograficzna dokładność. Są to najstarsze dzieła
plastyczne dające wyobrażenie o wyglądzie miasta w XVII
stuleciu. W roku 1685 objął
ordynację margrabia Józef Władysław (zm.1727), kasztelan
sandomierski i zarazem ostatni męski potomek domu Myszkowskich.
Nie mając większych ambicji politycznych zajmował się głównie
sprawami gospodarczymi swoich nadszarpniętych wojnami majątków.
Mieszkańców Pińczowa otaczał opieką: m.in. ułatwiał im
regulowanie rozmaitych płatności na rzecz Skarbu Koronnego. W
1701 r. urządził w mieście okazałe uroczystości z okazji
100-lecia założenia ordynacji. Ich centralnym punktem było
utworzenie kolonii akademickiej, czyli trzyletniej szkoły
humanistycznej o kierunku retoryczno-klasycznym. Pozostawała ona
pod opieką i zarządem Akademii Krakowskiej. Dla szkoły
zbudowano specjalny gmach (w północno-wschodniej części Rynku)
oraz przeznaczono pewne sumy na jej utrzymanie. Pod koniec
panowania Augusta III pobierał tu nauki, w latach 1757-1761 młody
Hugo Kołłątaj. Józef Władysław nie
zostawił potomstwa (czwórka jego dzieci zmarła w dzieciństwie).
O ordynację rozgorzał dwuletni spór między Jordanami a
Wielopolskimi. Ostatecznie w 1729 r. trybunał Lubelski przysądził
ją Wielopolskim w osobie Franciszka, wojewody sieradzkiego. Był
on ożeniony z Krystyną Komorowską, prawnuczką pierwszego
ordynata, posiadającą więc prawa do dziedziczenia z mocy
statutu ordynacji. Oprócz dość podupadłych włości nowi właściciele
przejęli również nazwisko i tytuł margrabski. W rezultacie
tytulatura VIII ordynata brzmiała: Franciszek, hrabia na Żywcu i
Pieskowe Skale Wielopolski, margrabia na Mirowie i Pińczowie
Gonzaga Myszkowski. |